0 produktów - 0,00zł

Razem: 0,00zł
Tik-Tak masażem oszukaj upływ lat

Świadomość upływającego czasu to zmora każdej kobiety. TIK-TAK... tik-TAk... Jest nawet taka zagadka : nie pali nie pije a chodzi i żyje ? Odpowiedzią jest oczywiście zegar.

Teoria głosi, że zaczynamy się starzeć od 25 roku życia. To nie do końca prawda. Komórki znajdujące się w naszym organizmie są wymieniane bezustannie i ciągle powstają nowe.

To czemu się starzejemy?

Przyczyny są dwie:

Pierwsza jeśli komórka jest w jakiś sposób uszkodzona np. promieniami UV, które bombardują nas bezustannie to niestety, ale komórka potomna powstanie też uszkodzona. Buuuu!!! Nie lubimy tego!!!

Druga... Komórki na starość to leniwe baby są ;p.

Kochane Panie przecież same dobrze wiemy jak to jest wrócić do domu po ciężkim dniu roboty, żeby i w domu iść do drugiej ( słabo płatnej - no chyba, że krzywą miną jeszcze bardziej "zmęczonego" małżonka , bo ona ma takie ciężkie życie przecież...) . Najchętniej więc usiadłybyśmy z pośladkami przed telewizorkiem i odpoczywały. Komórki z wiekiem mają tak samo jak my :D

Musimy więc walczyć o swoje i stale pobudzać organizm do działania! Musimy być jak Ewa Chodakowska, Anna Lewandowska i Angela Merkel w jednym, czasem też i być wyrozumiałe jak Matka Teresa z Kalkuty. ;)

Ciało nie lubi bolesnych zmian ( jak każdy ) . Lubi za to miłą , stopniową stymulację , która wcale nie musi trwać wieki - a jedynie 5 minut dziennie.

5 minut toć to kawał życia ! ( zapewne tak myślicie , ale mniej więcej tyle trwa wypalenie papierosa ;)

Masaż twarzy.

Widzę krzywy uśmieszek na Waszych twarzach . Jakbym powiedziała botox za free, lub wstawiła zdjęcie po zastrzykach z kwasu hialuronowego to byście siedziały z rozdziawionymi ustami i kiwały głową z zachwytu. Każde jednak ze "sztucznych" rozwiązań jest na chwilę - nie rozwiązujemy problemu , po prostu go maskujemy jak żołnierza w polu moro. A to jest wojna. Wojna z czasem. A niekiedy najprostsze rozwiązania okazują się najbardziej rewolucyjne.

Masaż twarzy lub jeżeli bardziej wolicie face yoga (tak bardziej po amerykańsku ) , to w Azji patent znany od wieków. Na pewno słyszałyście o akupunkturze i akupresurze, których magia działania opiera się na stymulacji odpowiednich punktów . Czemu więc nie stosować tego na twarzy?

Zanim zaczniemy warto stanąć przed lustrem i spojrzeć na swoją twarz ( nie krzyczymy z przerażenia to nie jest straszny film, staramy się do siebie uśmiechnąć ! Wiem, wiem trudne ;) . Warto wziąć do ręki jakiś wskaźnik np. ołówek i porównać symetrię własnej twarzy - czy łuki brwiowe są na tym samym poziome ( ostatnio kiedy zmieniałam dowód osobisty i zdjęcia rodem Prison Break'a pokazały mi że moja prawa brew jest wyżej .. o zgrozo... ) , które oko jest większe, która dolna łez głębsza , gdzie mamy więcej kurzych łapek itp. W ten sposób oceniamy nad, którą partią chcemy bardziej popracować i jakie chcemy efekty uzyskać.

Sekretem każdego masażu jest przede wszystkim delikatność. Nie robimy nic na siłę. Troszczmy się o swoją skórę jak o skórę dziecka ( a my przecież dzieci kochamy!) . Zanim dojdzie do romansu naszej twarzy z dłońmi musimy pamiętać o oczyszczeniu skóry z makijażu i po prostu o umyciu rąk ( w Azji higiena przede wszystkim! ). Każdy ruch najlepiej wykonywać w stronę przeciwną do grawitacji - czyli nasze dłonie suną w górę ( choć nie jest to regułą ). W Azji większość masaży ma jeden wspólny mianownik - uwydatnić owal twarzy w V-shape i wydłużyć szyję - taki tam właśnie panuje kanon piękna. Kobiety o trójkątnej twarzy wydają się subtelniejsze i szczuplejsze ( sama łapię się na tym, że często formuję skórę właśnie na V-shape ;p).

Metod masażu jest całe mnóstwo- od wyboru do koloru , każdy coś dla siebie wybierze,. Na pewno najpopularniejszy masaż twarzy to bez wątpienia masaż Tanaka, na youtubie pełno jest filmików z Tanaką w roli głównej. Osobiście polubiłam się akurat z Panem Tanaką, bo jego sekret to przesuwanie z środka na zewnątrz twarzy tkanki tłuszczowej i limfy czyli ma takie działanie odchudzające twarz;) Polecam zwłaszcza tym z Was , które tak jak ja mają twarz jak księżyc w pełni i przez większość życia poszukiwałyście kości policzkowych ;p . Zwróćcie uwagę, że Tanaka wykonujemy zgodnie z kierunkiem grawitacji - limfa i tłuszcz ma spłynąć w dół ciała ;)

https://www.youtube.com/watch?v=V4ANcs7oh9s

Jeśli chodzi o propagatorki masażu mam dwie swoje faworytki :)

Fumiko Takatsu i Chizu Saeki. Fumiko bardzo przejrzyście prowadzi swoje tutoriale , mówi bardzo powoli i wyraźnie, chętnie prezentuje na swojej stronie (faceyogamethod.com) efekty "przed" i "po" - obiecuje widoczne efekty już po 30 dniach ( w sumie jak Ewa Chodakowska - a w jej wypadku wiem po sobie, że to działa;) . Popatrzcie na nią - sama jest swoją wizytówką! Jej przygoda z face yoga zaczęła się kiedy w wieku 36 lat uległa wypadkowi samochodowemu po, którym jej twarz stała się niesymetryczna . Źle czuła się w swoim ciele i postanowiła walczyć - wcześniej przez wiele lat uprawiała klasyczną jogę, która natknęła ją na stworzenie własnych nowatorskich metod.

http://faceyogamethod.com/about/

Co ciekawe Fumiko Takatsu nie przepada za kosmetykami - uważa, że największą moc mają nasze dłonie. Nie stroni za to od gadżetów - bardzo lubi soniczne szczoteczki , mezzorollery itp.;) . Powiem szczerze, że rozumiem czemu :D . Jest autorką wielu pozycji książkowych - niestety NIEdostępnych w języku polskim.

https://www.youtube.com/watch?v=MEDKuWFw9CM

Chizu Saeki to jej kompletne przeciwieństwo. Chizu przez lata pracowała dla marek selektywnych - Dior , Guerlain. W związku z czym nie są jej obce tajniki luksusowych kosmetyków. Co ciekawe w swojej książce - " THE JAPANESE SKINCARE REVOLUTION " wcale nie promuje drogich kosmetyków. Chizu uważa, że przed każdym masażem należy twarz odpowiednio przygotować.

Osobiście uwielbiam jej metodę "3-minute-cotton-lotion-mask" ( moje słowotwórstwo), która opiera się na nasączeniu kwadratowych płatków kosmetycznych lotionem ( bądź tonerem - pamiętajcie w Japonii mamy lotiony w Koreii ich odpowiednikami są Tonery :) , następnie nałożenie na 3 minuty w celu odpowiedniego nawilżenia twarzy. Lotiony/tonery to preparaty bogate w kwas hialuronowy - najlepiej poznaną substancję wiążącą wodę, który stanowi naturalny szkielet dla skóry twarzy.

https://www.youtube.com/watch?v=uuTABEgbnwA

Chizu uważa masaż za metodę zwiększającą efektywność działania kosmetyków. Według niej odpowiednie "wklepywanie" pomaga lepiej spenetrować w głąb skóry potrzebnym składnikom, a ogólna poprawa kondycji skóry to całkowity efekt ich synergistycznego działania.

Chizu w przeciwieństwie do Fumiko stroni od wymyślnych gadżetów, pomaga wykorzystać rzeczy ogólnie dostępne w każdym domu , zachęca też do samodzielnych eksperymentów.

CO MOŻEMY WYCIĄGNĄĆ Z NAUKI AZJATEK DLA SIEBIE?

Azja i Azjatyki ( połączenie słów AZJA i KOSMETYKI - moja wesoła twórczość :) to mój konik. Lubię eksperymentować i testować na sobie różne metody i nie stronię od ich modyfikacji, żeby wpasować je w swój rytuał pielęgnacyjny. Nie dziwcie się więc, że miałam problem z wybraniem tylko jednej metody i raczej stosuję miks wszystkiego dopasowany do moich potrzeb - zachęcam do tego samego.

Masaż rozpoczynam zwykle od demakijażu. Olej nadaje palcom delikatny poślizg bardzo uprzyjemniając ten czas. Ostatnio moim faworytem został olej w kremie właśnie MIZON - magiczny produkt - wygląda jak wazelina, a pod dotykiem palców topi się jak masło. Masując zaczynam od szyi i kieruję się ku górze . Nie robię tego mocno pozwalam swoim palcom na subtelność , następnie przechodzę na linię żuchwy przy której nieco zwiększam nacisk lub nawet zaciskam dłonie w pięści i naciągam skórę w kształt litery V - niesamowicie pobudza krążenie i zwiększa elastyczność mających tendencję do obwisania policzków! Policzki traktuję z lekką dozą finezji i masuję je koliście, chyba że akurat zbliżam się do kości policzkowych , którym podobnie jak linii żuchwy nie żałuję piąstkowania ;) . Oczy i usta masuję ruchem kolistym, spokojnym. W okolicy oczu uciskam też lekko palcem wskazującym punkty wyjścia nerwów - odpręża mnie to i daje nieco wytchnienia zmęczonym oczom . Na czole moimi piąstkami zwykle wyżywam swoją agresję - mam 3 poziome zmarszczki i dzięki temu zmniejszam napięcie skóry ( naprawdę stają się mniej widoczne jak się je wymasuje! ) .

Musicie widzieć, że lubię zarówno gadżety ( mam szczoteczkę soniczną, mezzoroler i niewielkie urządzenie do masażu okolic oczu) ,które stosuję kiedy mam więcej czasu w domu lub kiedy chcę się zrelaksować, jak i wszelkiego rodzaju mask sheety , sera i lotiony. Zgodnie z radą Chizu eksperymentuję z tym co mam w domu i uważam, że najlepsze jest synergistyczne działanie - kosmetyki + masaż .

Efekty masażu będą widoczne długofalowo - po prostu w późniejszym wieku będziecie widziały efekt upływającego czasu.

Nie wierzysz? Sprawdź na sobie :)

Post napisany gościnnie przez Interendo vel Hello Kitty

Zapraszam wszystkich na mojego bloga : interendo.blogspot.com :)

:)

Pozdrawiam :)